Dobry content to podstawa pozycjonowania

Czasy tradycyjnego SEO opartego na dużej ilości linków odeszły bezpowrotnie w przeszłość. To już było, minęło i raczej nie wróci. Dziś Google stawia na jakość. Dobre treści, polecenia znajomych,  wartościowe linki – to jest obecnie klucz do sukcesu w wynikach wyszukiwania.

Zanim jednak będziemy pisali o tym, jak dobre treści wpływają na SEO, warto zdefiniować sobie, czym one w ogóle są.

W największym skrócie pisząc, dobre treści to takie, które niosą jakąś wartość dla użytkownika. Ich celem nie jest linkowanie, ale rozwiązanie problemu czytelnika. Nieważne, czy jest to treść na blogu, stronie firmowej czy zamówiony artykuł w portalu internetowym.  Ponadto dobra treść powinna być:

unikalna: czyli napisana treść pojawia się raz w jednym miejscu;

naturalna: czyli pisana tak, żeby przeciętny użytkownik zrozumiał, „co autor miał na myśli”. Dobra treść nie może być zbitkiem niezrozumiałych fraz, których celem jest jedynie przekazanie mocy;

angażująca: im więcej interakcji i udostępnień, tym lepiej;

posiadająca linki: mimo wszystko odnośniki w treści muszą być;

pochodząca z dobrego źródła: czyli umieszczona w „dobrym”miejscu, albo przez autora, który wg. algorytmów Google posiada sprawdzoną reputację” i jego wpisy wyszukiwarka uznaje za wartościowe.

Dlaczego to jest ważne?

Według ekspertów od pozycjonowania dobre treści mają też coraz większe znaczenie w kontekście wyników wyszukiwania. Algorytmy Google zmierzają w kierunku jakości i poleceń, dlatego „stare metody” pozycjonowania można obecnie schować do szuflady. Coraz częściej słyszy się głosy, że obecnie lepiej jest mieć kilka wartościowych linków, niż kilkaset „śmieciowych”.

Dlatego SEO jakie znamy nie tyle umiera, ale zmienia się. Pozycjonowanie coraz bardziej przypomina działania marketingowe i bardziej dba się o profil linków i ich jakość, niż o ilość i dopalanie strony poprzez niskiej jakości zaplecza. Pochodną takich działań jest oczywiście konieczność posiadania dobrego contentu, którym karmić” będziemy internet.

Przynajmniej od roku widać też, że marketing treści zaczyna być coraz silniej powiązywany z SEO. Jest to związane ze zmianą jakościową, którą Google niejako wymusza. Dlatego warto zauważyć, że w ofertach pozycjonerów na pierwszym miejscu prawie zawsze pojawia się optymalizacja strony. Ten zabieg to nic innego, jak poprawienie jej do standardów wyszukiwarek pod kątem jakości. Mówienie jednak, że content marketing to nowe SEO jest w tej chwili nadużyciem.

 Content, to też zdjęcia, grafiki, pokazy slajdów i wideo

Słowo pisane nie ma monopolu na content marketing. Za wszelkiej maści treść uznać można również zdjęcia, infografiki czy choćby filmy, o których coraz głośniej mówi się, że w kontekście SEO są bardzo cenne. Dane Gemiusa mówią też, że ośmiu na dziesięciu internautów w Polsce ogląda materiały wideo. Nic więc dziwnego, że na filmy nastała w sieci moda. W przypadku filmu „precla” raczej zrobić się nie da, dlatego ich znaczenie nie tylko w kontekście SEO jest coraz bardziej zauważane.

A co z poleceniami?

Geolokalizacja, sieć znajomych w mediach społecznościowych, ich rekomendacje – to wszystko ma coraz większy wpływ na wyniki wyszukiwania. Oczywistością dziś jest, że zalogowany w wyszukiwarce użytkownik, który posiada już jakąś historię i znajduje się w danej lokalizacji zobaczy inne wyniki, niż użytkownik zadający to samo pytanie w innym mieście, czy użytkownik niezalogowany lub wyszukujący czegoś w trybie incognito.

Społeczności też nie wolno lekceważyć. Warto dbać o internautów i umiejętnie z nimi się komunikować, ponieważ błąd może być potem bardzo kosztowny. Za przykład niech posłuży platforma NC+. Od "afery" minęło już bardzo dużo czasu, a dziś wpisując w Google frazę "nc+" wciąż na pierwszej stronie widzimy link do "anty nc+"… Taki PR firmie raczej potrzebny nie jest…

Podsumowując

Pierwsze wrażenie o firmie coraz częściej potencjalny klient wyrabia sobie na podstawie tego, co znajdzie w sieci, a konkretnie w wyszukiwarce na liście wyników. I jeśli na kluczowe dla firmy frazy pojawiają się treści, których być tam nie powinno, firma tylko na tym traci.

Zły wizerunek w sieci sprawi też, że handlowcy, których zadaniem jest sprzedawać będą mieli to zadanie bardzo utrudnione, bo albo klienci nie będą chcieli z nimi wcale rozmawiać, albo będą musieli odbijać krytykę, co na pewno nie zostanie bez wpływu na realizację ich planów sprzedażowych.

Dlatego warto mieć świadomość, że o wywarcie jak najlepszego pierwszego wrażenia na kliencie trzeba dbać równie mocno w sieci, co w świecie offline.

 fot. pixabay.com